Ścieżki rowerowe nie dla kolarzy?

Ścieżki rowerowe na pewno nie są dla kolarzy! I chodzi tu przede wszystkim o bezpieczeństwo. W zielonogórskim światku kolarskim rozgorzała dyskusja na temat budowanych ścieżek rowerowych. Czy będzie bojkot szosowców?

Jak grzyby po deszczu
Żeby było jasne – nie mam nic przeciwko ścieżkom rowerowym, które w błyskawicznym tempie (czyżby efekt kampanii wyborczej?) powstają w Zielonej Górze. Jeszcze w tym roku miejscowi rowerzyści doczekają się m.in. ścieżki w stronę Krępy, dalej Zawady i Cigacic, spod basenu i hali sportowej (CRS) do Starego Kisielina, będzie gotowa tzw. Zielona Strzała, czy dojedziemy do Raculi, a następnie Kiełpina i Ochli. Dodatkowo, w sierpniu ruszy wypożyczalnia miejskich rowerów, a do dyspozycji mieszkańców będzie 360 rowerów (w tym 10 tandemów i 10 modeli familijnych ze skrzyniami do przewozu dzieci).

Tylko się cieszyć! Ale jazda po ścieżce na szosowym rowerze to istne szaleństwo! Szczególnie, gdy rozwijamy większe prędkości i jedziemy w zorganizowanych grupach. I wiedzą o tym lokalni kolarze-amatorzy, którzy już zapowiadają, że mogą łamać przepisy, a w konsekwencji będą karani przez policjantów mandatami i przepędzani krzykami i klaksonami przez zdenerwowanych kierowców.

Ścieżki rowerowe w Zielonej Górze i okolicach
Ścieżki (nie) dla wszystkich
Ze ścieżek rowerowych korzystam zawsze, kiedy tylko mogę. Czyli wtedy, gdy po treningu rowerowym zjeżdżam z trasy, mam chwilę czasu na uspokojenie tętna, wyciszenie organizmu i dojazd do domu. W swojej części miasta korzystam ze ścieżki wzdłuż Trasy Północnej, uważanej za jedną z najlepszych w całej Zielonej Górze. Częściowo korzystam też ze ścieżek podczas dojazdu rowerem do pracy. Jadę wtedy spacerowym tempem, ok. 15 km/h, mijając pieszych (sic!) i innych rowerzystów. Dlatego nie wyobrażam sobie, żebym miała nimi jeździć na kolarce (szczególnie w grupie) i realizować swoje założenia treningowe.

Jest zatem kilka (pewnie nawet kilkanaście) powodów, aby kolarze-amatorzy NIE jeździli po ścieżkach rowerowych:

  1. Nawierzchnia – nie zawsze asfaltowa. Obecnie wiele ścieżek jest żwirowych (utwardzonych), tak jak np. do Czerwieńska k. Zielonej Góry, czy niedawno testowana przeze mnie zupełnie nowa ścieżka z Obry do Świętna (okolice Wolsztyna). Nie nadają się one do jazdy rowerem szosowym!
  2. Stan – często ścieżki są zapiaszczone (np. ścieżka do Łężycy, która dodatkowo jest z kostki brukowej), albo bardzo nierówne i wyboiste przez wypychające korzenie drzew (np. ścieżka z Kargowej do Babimostu).
  3. Niespójność – czyli droga dla rowerów, która kończy się nagle, na początku czy w środku danej miejscowości. A jeśli nawet jest połączona z kolejnym fragmentem ścieżki, to najczęściej musimy się zatrzymać i przejść na drugą stronę jezdni.
  4. Użytkownicy – dwa w jednym czyli ścieżki pieszo-rowerowe. A nawet jeśli są tylko i wyłącznie rowerowe, to i tak chodzą po nich piesi. Nawet raz nieźle mi się oberwało (łącznie z niecenzuralnymi słowami) od jednej z młodych mam, która z wózkiem i drugim małym dzieckiem na hulajnodze spacerowała po ścieżce rowerowej. Nie wspominając już o osobach uprawiających nordic walking, jeżdżących na rolkach czy na deskach.

Ostatnią tezę potwierdza zielonogórska rowerzysta – Jolanta Bieńko, która na facebookowym profilu YOLOBIKE  https://www.facebook.com/yolobikedamskiblogrowerowy/ komentuje:

Moim zdaniem problemem jest nie tylko nawierzchnia ścieżek rowerowych, ale piesi notorycznie przechadzający się po nich jak po chodniku i nie zwracający zupełnie uwagi na jadące rowery. Gdy do tego dołożymy prędkość (a rower to pojazd, którym można rozwinąć jakąś prędkość), tragedia murowana. A zwalnianie na całej długości ścieżki rowerowej, bo idą mamy z dziećmi, starsze panie zawzięcie dyskutujące ze sobą i udające, że nie słyszą dzwonka, rolkarze ze słuchawkami w uszach – mija się z celem. Gdybym chciała pospacerować lub pobiegać, nie wybrałabym przecież roweru. Tak więc, jak najbardziej rozumiem i popieram tych kolarzy, którzy chcą bojkotować ścieżki rowerowe. Mało tego, przyłączam się do nich całym sercem. Niech policja najpierw zajmie się spacerującymi po ścieżkach rowerowych.

W podobnym tonie wypowiada się triathlonista i trener personalny – Maciej Bocheński:

Szosą jeżdżę od kilku lat i wykonanie na ścieżce rowerowej treningu to jakieś istne szaleństwo i niemal stu procentowe niebezpieczeństwo dla mnie, a co ważniejsze dla innych użytkowników ścieżki. Zastanawiam się czy jest jakieś ograniczenie prędkości na takiej ścieżce? Bo wyobraźmy sobie jadący pociąg kolarzy lub nawet pojedynczo po ścieżce z prędkością ponad 30 km/h? Masakra gotowa. Trudna sprawa i temat do szerokiej dyskusji.

Ścieżka rowerowa w Zielonej Górze - Trasa Pólnocna

Zrozumieć kierowców
Z drugiej strony musimy zrozumieć kierowców. Sama jeżdżę samochodem i gdy tylko widzę z daleka rowerzystę, zwiększam swoją czujność. Przecież kierowcy mają prawo wymagać, że jeśli już powstaje ścieżka rowerowa, to ma ona służyć właśnie rowerzystom. Rower to rower i nie każdy musi rozróżnić rower trekkingowy od szosowego.

Kierowcy oczekują od nas-kolarzy, że dostosujemy się do przepisów ruchu drogowego, które mówią wprost, że uczestnika ruchu obowiązuje Prawo Ruchu Drogowego bez względu na to, czy jedzie rowerem po bułki do sklepu czy robi interwały na treningu kolarskim. Co mówią przepisy? Chyba znalazłam zapis, który kolarze mogą wykorzystać (choć wszystko jest kwestią interpretacji). Artykuł 16:

5. Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, wózkiem rowerowym, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.

Jadąc w peletonie (tu głównie uwaga do grupetto, coffe ride i innych ustawek kolarskich) pamiętajmy, o czym mówi Artykuł 32:

1. Liczba pojazdów jadących w zorganizowanej kolumnie nie może przekraczać:
1) samochodów osobowych, motorowerów lub motocykli – 10;
2) rowerów lub wózków rowerowych – 15;
3) pozostałych pojazdów – 5.
2. Odległość między jadącymi kolumnami nie może być mniejsza niż 500 m dla kolumn pojazdów samochodowych oraz 200 m dla kolumn pozostałych pojazdów.

I jeszcze najważniejsze. Artykuł 33:

1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

Faktycznie, zachowanie niektórych kolarzy na drodze może denerwować. Jadą dwójkami-trójkami obok siebie, zajmując połowę drogi, nie sygnalizując skrętów, a zdarza się nawet, że nie zatrzymują się na czerwonym świetle… Zauważa to Tomasz Kędzierski, instruktor Indoor Cycling Team I.C.G. z licencją A pisząc na Facebooku YOLOBIKE:

Jadąc w kierunku Ochli „kolarze” jadą całą szerokością pasa, a co niektórzy ściganci wyjeżdżają na przeciwny pas nie patrząc czy coś nim jedzie… Ewent. wpadają na rondo na drodze z ZG do Zatonia, nie zważając na pierwszeństwo aut znajdujących się na rondzie… Ale przecież to nic takiego, bo oni mają trening…

Zapewne to prawda, ale kolarz kolarzowi nierówny i nie ma co wrzucać wszystkich do jednego worka. Może czas na zmianę przepisów? Rowerzyści mają pomysł, aby wprowadzić zapis w PRD, żeby nie było obowiązku jazdy po ścieżce dla rowerzystów przekraczających prędkość 25 km/h.

Jedno jest pewne – treningi kolarskie będą odbywać się na zasadzie łamania prawa. Paradoksalnie – w trosce o bezpieczeństwo samych trenujących, jak i innych użytkowników ścieżek rowerowych.

Zapraszam do dyskusji!

Ścieżka rowerowa w kierunku Czerwieńska

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *