Szosowe trasy w górach

Lato do doskonały czas na szosowanie po górach. Może to być wyjazd jednodniowy lub np. na weekend, solo albo w parze lub z grupą. Bez względu na to co zdecydujecie, będzie to ciekawa przygoda. A podjazdy po 13% pozostaną na długo w pamięci i … w nogach. Zobacz trzy przykładowe trasy w Karkonoszach.

Taki wyjazd w góry można potraktować czysto treningowo i liczyć na końcu pucharki, a może nawet KOM-y na Stravie, ale można też wiele zobaczyć i przeżyć. I tak jest chyba najlepiej.

Trasa nr 1

Dystans: 100 km
Wznios: 1222 m

Karpacz – Kowary – Okraj (Mała Upa) – Gruszków – Karpniki – Wojanów (pałac) – Jelenia Góra – Siedlęcin Górny – Perła Zachodu – Cieplice – Podgórzyn – Miłków – Karpacz.

Zobacz trasę tutaj: https://www.strava.com/activities/3821563231

Bazą wypadową do jazdy po Karkonoszach może być Karpacz. Jeśli planujecie wypad na jeden dzień, można zaparkować auto np. na parkingu sklepu Tesco (ul. Wielkopolska). Parking jest duży, praktycznie przy wylocie z Karpacza i bezpłatny. Ale miło będzie jeśli zostawisz w sklepie parę złotych na zakupy. W niedzielę i święta sklep jest nieczynny, ale nadal można bezpłatnie korzystać z parkingu.

Podjazdów nigdy nie za wiele, więc pierwsze zmagania mamy już za Kowarami, na podjeździe na Przełęcz Okraj. Na ok. szóstym kilometrze rozpoczyna się 12-stokilometrowa wspinaczka w granicach ok. 5-7%.

Na Małej Upie mamy już ok. 650 m przewyższeń czyli ponad połowę! Kolejne 80 km to już bułka z masłem. Zjazd jest szybki, chłodny i dziurawy! Uważajcie!

Dalej kierujemy się w stronę Pałacu Wojanów, ale przez Rudawski Park Krajobrazowy. Na drodze ktoś postawił Gruszkową Górę i podjazd pod nią można poczuć nieźle w nogach. Jest krótko, ale treściwie, max. 9% nachylenia. Trud jazdy wynagradza nowy, gładki asfalt, zarówno na podjeździe, jak i na zjeździe.

Jadąc wzdłuż parku można podziwiać cycki janowickie. Zawsze robią na mnie wrażenie.

Na tej trasie pałac w Wojnowie to tzw. “must have”, a raczej “must see”. Pachnie tu luksusem i angielskim stylem. Wspaniale prezentuje się od frontu, jak i z tyłu, gdzie mamy rozległy taras kawiarniany i ogród.

W upalny dzień można schłodzić się przy pałacowej fontannie. Istnieje możliwość zwiedzania zamku z przewodnikiem, ale oferta skierowana jest do grup powyżej 20 osób.

Z ciekawości sprawdziłam cenę noclegu. Za noc w pokoju dwuosobowym ze śniadaniem trzeba zapłacić ok. 380 zł.

Pałac Wojanów to jedna z wielu atrakcji na tej trasie. Kolejną jest Perła Zachodu czyli urokliwe miejsce do odpoczynku położone nad Jeziorem Modrym. Żeby tam dojechać musimy kierować się w stronę Jeleniej Góry, a dokładnie Siedlęcina.

Perła Zachodu to blisko 70-letnie schronisko usytuowane nad krawędzią stromego urwiska. Mieści się w nim restauracja, toalety czy pokoje noclegowe. Można też odpocząć na ogródku na zewnątrz, abo wejść na sąsiadującą wieżę widokową.

Do gościńca Perły Zachodu prowadzi krótki podjazd (200 m przewyższeń, max. 8%), ale trudy wynagrodzi nam wspaniała panorama jeziora Modrego z mostkiem i otaczającymi go skałkami.

Ze schroniska do samej Jeleniej Góry prowadzi wytyczona ścieżka. Rozpoczyna się tuż za wieżą widokową. Najpierw mamy nawierzchnię asfaltową, później kostkę brukową (można przejechać rowerem szosowym) i dalej znów jedziemy malowniczą ścieżką asfaltową, przy samy brzegu rzeki Bóbr.

Z Jeleniej Góry prowadzi już dość płaska droga do Cieplic. Można zatrzymać się przy tamtejszych termach (kompleks basenowo-rekreacyjny) lub w Parku Zdrojowym. W sezonie letnim warto spryskać się czymś przeciwko komarom!

Z Cieplic kierujemy się już na Podgórzyn, a potem na Karpacz. Po prawej stronie będzie rozpościerał się jeszcze piękny widok na Zalew Sosnówka. Tafla wody wyjątkowo pięknie wygląda w świetle zachodzącego słońca.

Trasę kończymy w Karpaczu, pod który niestety trzeba podjechać.

Trasa nr 2

Dystans: 107 km
Wznios: 1805 m

Karpacz – Miłków – Sosnówka – góra Młynarz – Podgórzyn Górny – Przesiecka Góra – Zachełmie – Sobieszów – Jagniątków – Michałowice – Szklarska Poręba (zakręt śmierci) – Świeradów Zdrój – Orłowice – Proszowa – Jaroszyce – Pakoszów – Sobieszów – Podgórzyn – Zalew Sosnówka – Miłków – Karpacz.

Zobacz trasę tutaj: https://www.strava.com/activities/3821563251

Kolejna trasa z Karpacza, ale dla bardziej wymagających kolarzy. Suma przewyższeń może zrobić wrażenie, ale najgorsza jest pierwsza połowa trasy, do Zakrętu Śmierci. Potem odpoczniemy na długim zjeździe do Świeradowa Zdroju.

Zaczynamy znów z parkingu przy sklepie Tesco i kierujemy się w stronę Miłkowa i Zalewu Sosnówka. Pierwsze 6,5 km do zjazd i psychiczne przygotowania do pierwszego podjazdu. A ten zaczyna się w samej Sosnówce i ciągnie się przez ok. 6 km. Nie wiem jakie jest średnie nachylenie na tym odcinku, ale w pewnym momencie Garmin wskaże nam 13%.

Po zjeździe z pierwszej górki, czeka już kolejna w Przesice. Podjazd jest odrobinę krótszy niż poprzedni, ale bardzo malowniczy. Ciągnie się drogą asfaltową wśród gęstych drzew rosnących na skarpach. Nie jest już tak stromo, więc możemy spokojnie oddychać podczas jazdy i podziwiać górski pejzaż.

Tablica informująca, że wjeżdżamy do Zachełmia pozwala odetchnąć z ulgą. Oznacza to, że podjazd właśnie się skończył i będzie czas na odpoczynek na zjeździe.

Przy słabszej pogodzie radzę nałożyć na siebie bluzę lub kurtkę. Na zjazdach zawsze jest chłodniej, a odczuwalna temperatura może być szokiem dla rozgrzanego na podjeździe organizmu.

Radość ze zjazdu nie trwa długo, bo czeka nas kolejny podjazd, tym razem pod Jagniątków. To ok. 8 km żłobienia korbą na najniższej przerzutce i wpatrywanie się w licznik, który pokazuje nachylenie max. 8%. Na spokojnie, swoim tempem ten podjazd może być nawet przyjemny.

Zjazd przez Michałowice jest wąski, kręty i tak szybki, że można przegapić wspaniałą atrakcję na tej trasie jaką jest skalny tunel w okolicach Piechowic. Został on wykuty w granitowej skale prawie sto lat temu, aby poprowadzić tędy drogę. To jeden z niewielu takich obiektów w naszym kraju. Warto zatrzymać się i go zobaczyć.

Licząc od początku, na ok. 38 km rozpoczyna się zabawa z podjazdem pod Zakręt Śmierci. Jest stromo, że ho ho! W pewnym momencie przez kilometr-dwa utrzymuje się nachylenie w granicach 10-11% i dochodzi max. do 13%. Co niektórzy mogą już stracić siły, rzucić rower do rowu, wmawiać sobie, że nie dadzą rady, albo krzyczeć z rozpaczy.

Ale jak mówią doświadczeni kolarze: nie ma takiego podjazdu, którego nie da się podjechać. Kwesta tylko w jakim tempie. Dla mnie 6 km/h też jest OK. Chyba już wiem, dlaczego tak nazwano Zakręt Śmierci.

W nagrodę czeka na nas długi, bo 10-kilometrowy zjazd do Świeradowa Zdroju. Możemy zatrzymać się w miasteczku, uzupełnić napoje i kalorie, odpocząć chwilę i dalej ruszyć w trasę. A co czeka na nas dalej? Oczywiście! Kolejne podjazdy!

Rębiszów, Jaroszyce i Kopaniec – małe miejscowości, a kryją w sobie tyle uroku, że można je przekląć w jednym momencie. Tamtejsze podjazdy nie są już takie długie, ale porządnie wymęczą. Nie zdziw się jak Twój licznik znów wskaże dwucyfrowe nachylenie na podjeździe.

Dodatkowo, na tym etapie jazdy daje już o sobie znać ogólne zmęczenie więc odczucia z podjazdów mogą być bardzo nieprzyjemne.

Końcówka to podjazd pod sam Karpacz. Blisko 100 km w nogach po górach sprawia, że jest on wyjątkowo męczący, chociaż – jak na wcześniejsze górki – dość wypłaszczony.

Perspektywa, że za chwilę zejdzie się z roweru, wypije zimny napój i przebierze się w świeżą koszulkę dodaje siły. Zawsze powtarzam, że najlepsze uczucie jest na samym końcu.

Trasa nr 3

Dystans: 52 km
Wznios: 760 m

Jelenia Góra – Jeżów Sudecki – Góra Szybowcowa – Płoszczynka – Czernica – Nielestno – Wleń – Radomice – Pilchowice (zapora wodna) – Siedlęcin – Perła Zachodu – Jelenia Góra.

Zobacz trasę tutaj: https://www.strava.com/activities/3821562981

Polecam taką krótszą trasę na trzeci dzień jazdy szosą po górach z rzędu lub na weekendowe popołudnie. Trzy godziny wystarczą, aby w większości przejechać Park Krajobrazowy Doliny Bobru. Zapewniam, że warto!

Tym razem trasa zaczyna się w Jeleniej Górze. Wyruszamy z dowolnego parkingu np. jakiegoś większego sklepu i kierujemy się w stronę miejscowości Jeżów Sudecki. Obowiązkowo wjeżdżamy na Górę Szybowcową.  Nie chodzi już tylko o kolekcjonowanie ilości przewyższeń, ale o widoki.

Szczególnie w pamięci pozostanie panorama Jeleniej Góry i Karkonoszy, którą można dostrzec z samego szczytu.

W tym dniu mój stój ultramarine od Velocio Appareal doskonale komponował się z kolorem nieba.

Po zjeździe z Góry Szybowcowej należy kierować się w stronę Wlenia. Do tej miejscowości prowadzą świetnej jakości asfalty, malownicze drogi i praktycznie długi zjazd. Tuż przed Wleniem nasza trasa będzie prowadzić wzdłuż rzeki Bóbr, co da nam trochę chłodu i niesamowity klimat.

Żeby nie było tak prosto, trzeba coś podjechać i taką okazją jest podjazd aż do miejscowości Radowice. To takie fajne 6 km, z max. nachyleniem 12%. Wjeżdżamy na otwartą przestrzeń i wspinamy się wąską drogą wśród pól. Warto obejrzeć się za siebie i zobaczyć piękną panoramę Pogórza Izerskiego.

Celem wyprawy może być zapora wodna w Pilchowicach. Chociaż ma już prawie 120 lat to nadal robi wrażenie przez swój rozmiar i położenie. Do dziś zabezpiecza przed powodziami położone wzdłuż Doliny Bobru miejscowości, ale pełni też rolę wielkiej atrakcji turystycznej.

Być może już niedługo pojawi się tu sam… Tom Cruise. Serio. Kilometr za zaporą znajduje się najwyższy w Polsce most kolejowy. Dziś już nieczynny i zamknięty dla zwiedzających może zostać wkrótce wysadzony na potrzeby kręcenia siódmej części filmu Mission Imposible.

Na koniec podróży zapraszam do opisanej w trasie nr 1 Perły Zachodu w Siedlęcinie nad Jeziorem Modrym. Stamtąd już tylko kilka kilometrów do Jeleniej Góry i zasłużony odpoczynek po górskiej trasie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *